wtorek, 8 lipca 2014

Thirty- fifth

-Coś nie tak? -odwracam głowę do chłopaka i marszczę brwi.
-Dlaczego?- pytam, nie wiedząc o co mu chodzi.
Jakiś czas po zjedzonym śniadaniu, ubrałam się i wyszłam na taras, gdzie usiadłam na bujanej ławce i po prostu wpatrywałam się w taflę wody w basenie. Po kilkunastu minutach dosiadł się do mnie Niall.
-Nic nie mówisz...- unosi kącik ust, a ja uśmiecham się lekko do niego i opieram głowę na jego ramieniu.
-Wszystko okej...- wzdycham.
Siedzimy w ciszy od dłuższego czasu, nie przeszkadzała mi ona dotychczas, jednak blondynowi zdaje się, że tak.
Milczenie to tekst, który często drugi człowiek interpretuje w zły sposób. Nie czuję się źle, po prostu mam kilka zmartwień na głowie...
Rodzice nie dzwonili od wczoraj, coraz bardziej zaczynają mnie traktować jak zwykłego lokatora domu, a nie jako ich córkę. W dodatku Niall jedzie dziś na ten cholerny wyścig. Próbuję zwalczyć ochotę pójścia na to całe widowisko, jednak czuję, że nie dam rady. Mam ogromną potrzebę bycia razem z nim, lepiej się czuję widząc, co się dzieje.
Bo nareszcie spotkałam w swoim życiu kogoś, kto je pokolorował. Nie jest już ono monotonne i nudne. Oczywiście, mam przyjaciół, ale każdy potrzebuje kogoś, kto go pokocha. Życie samotne jest totalnie bez sensu. Gdy spotykamy kogoś i przywiązujemy się do niego, wtedy dopiero- życie zaczyna mieć sens, łączy się z jakąś przyszłością. Mimo, że często przywiązanie boli, to ten ból uczy, jednak samotność uodparnia, uodparnia nas na jakiekolwiek uczucia, budujemy wokół siebie powłokę, której sami z czasem nie potrafimy przebić. W końcu, na drodze każdego z nas pojawi się ktoś wyjątkowy. Być może nie będziemy sobie zdawać z tego sprawy, jednak będzie on dla nas niczym Anioł. Anioł, który będzie czuwał nad nami, będzie darzył nas tym cudownym uczuciem, jakim jest miłość. Bo na miłość warto czekać całe życie, nawet jeżeli miałaby nastąpić na sam jego koniec.
-Maluchu...- słyszę szept przy swoim uchu, a po chwili czuję ciepłe usta na lewej skroni.
Podnoszę głowę i  prostuję się, siadając bokiem.
-Wiem, że się denerwujesz wyścigiem.-Mówi spokojnym głosem.
-Nie zaczynaj.- warczę i uderzam go dziecinnie w ramię.
-Taka cwana?- Mruży oczy i wstaje nagle, aż w ciągu kilku sekund jestem na jego rękach.
-Nawet o tym nie myśl!- krzyczę i zaczynam się wiercić. Czy on jest normalny?!
Robię wielkie oczy, gdy zbliżamy się do basenu.
-Niall!- krzyczę, jednak nim zdążam cokolwiek zrobić, czuję, jak lecę. Ląduję z głośnym pluskiem w wodzie. Szybko odbijam się od dna i wypływam na powierzchnię. CAŁA MOKRA.
Chłopak stoi na brzegu z cwanym uśmieszkiem na ustach i podpiera ręce na bokach.
To już było za wiele.
Podpływam do drabinki i wychodzę z basenu, nie odzywam się do niego ani słowem. Wyciskam wodę z mokrej koszulki i chlapię nią go, na co wybucha głośnym śmiechem.
-Kochanie, nie denerwuj się.- Drwi ze mnie.
Pierdol się, Horan.
Dobrze, że to lato. Wchodzę na taras i ściągam mokre buty, po czym kopię je z powrotem na trawę. Widzę, jak chłopak idzie w moją stronę, jednak nie reaguję na niego.
Wchodzę do domu i szybko idę przez salon w stronę schodów.
-Woah, aż tak Ci gorąco?- Zayn śmieje się, gdy widzi mnie w takim stanie.
-Spierdalaj.- syczę i wbiegam na górę, aż w końcu docieram do pokoju blondyna i z impetem trzaskam za sobą drzwiami.
Co za chuj.Mam ochotę go zabić. Zabawne, nie? Prędzej to on zabiłby mnie...
Zamykam drzwi do pokoju na klucz i zdejmuję z siebie mokrą koszulkę oraz szorty. Wrzucił mnie do wody, to teraz da mi swoje ciuchy. Podchodzę do komody i wyjmuję z szuflady szarą koszulkę, a z szafki niżej czarne spodenki koszykarskie.
Ma dureń szczęście, że mój telefon został na łóżku, bo gdyby się zamoczył to byłoby to równoznaczne z wyrokiem na blondyna.
Gdy zdejmuję stanik i wykręcam go specjalnie na pościel chłopaka, słyszę jak chce otworzyć drzwi.
-Maluchu, daj spokój. Otwórz. -Mówi spokojnym głosem, ale wiem, że ledwo powstrzymuje się od śmiechu.
W miarę osuszony biustonosz zakładam z powrotem na siebie, a później wkładam koszulkę. Zdejmuję majtki i wyciągam z szafki parę ciemnych bokserek chłopaka. Trzask pięści w drewnianą powłokę drzwi rozlega się po pomieszczeniu.
-Odwal się!- krzyczę i wciągam na siebie spodenki. Mokre ciuchy niosę do łazienki i wrzucam je do kosza na pranie.       
Biorę do ręki telefon i odblokowuję ekran, oho. Jessica dzwoniła. Postanawiam wyrwać się stąd, więc dzwonię do przyjaciółki i siadam na skraju łóżka.
-W końcu! - wzdycha do słuchawki.
-Przyjedź po mnie, błagam.- jęczę, mając nadzieję, że spełni moją prośbę.
-Co? Gdzie? Czemu?
-Pod dom Nialla... Wyjaśnię Ci później.-wywracam oczami.
-Okej, niech Ci będzie. Następnym razem nie wywiniesz się, jak ja poproszę Cię o podwózkę!- Dziewczyna śmieje się a ja razem z nią. Po chwili podaję jej adres chłopaka i rozłączam się tuż po jej zapewnieniu, że już wyjeżdża.
Mam jakieś dziesięć minut, więc zabieram klucze od domu i chowam je do kieszeni spodenek, no cóż.
Odkluczam zamek i wyjmuję z niego klucze, a po chwili wychodzę i zamykam je z powrotem, biorąc pęczek kluczy ze sobą na dół.
Słyszę głos blondyna w salonie, więc idę tam i zastaję go na kanapie, obok Zayna. Mulat podnosi głowę, zauważając mnie, a zaraz po nim błękitne tęczówki zaczynają skanować moją twarz.
Chłopak robi szerokie oczy i widzę, jak przełyka z trudem ślinę.
co?
Rzucam mu klucze i idę do wyjścia, ignorując złośliwy śmiech Malika.
-Poczekaj, no. - Gdy stoję w progu drzwi wyjściowych, czuję uścisk na nadgarstku i chłopak obraca mnie przodem do siebie.
-Co?- pytam, nie patrząc na niego. Wciąż jestem na niego wkurzona!
-Przestań już... -wywraca oczami i zjeżdża dłonią niżej, łącząc nasze palce.
Przygryzam dolną wargę, próbując powstrzymać uśmiech, który za wszelką cenę chce wejść na moje usta.
Nim zdążam podnieść wzrok, usta chłopaka lądują na moich. Na początku całuje mnie delikatnie, nie mogę się oprzeć i oddaję pocałunek, przenosząc dłonie na jego kark.
Kurwa! Znowu wygrał!
Gdy blondyn próbuje dostać się językiem do moich ust, uśmiecham się szeroko i odsuwam od niego, ostatni raz całując malinowe wargi.
-Jesteś okropny. Ja tu próbuję być na Ciebie zła...- mówię i wywracam oczami na końcu.
Wpatrujemy się sobie w oczy, a zaraz potem odgarniam mu z czoła przydługie już włosy. Dziś nie zaczesał ich do góry, myślę, że tak wygląda dużo słodziej.
-Jadę do domu. -mówię, trzymając splecione dłonie na karku chłopaka.
-Ja Cie odwiozę.- patrzy na mnie z góry, jednak nie jestem już taka, jak wcześniej. Kiedyś bałabym się go i kiwnęła głową zgadzając się, teraz... Teraz jest inaczej. Mam swoje zdanie i trzymam się go, ufam Niallowi i darzę go dużym uczuciem, którego nie jestem w stanie opisać. Wiem, że mnie nie skrzywdzi.
Gdy mam odpowiadać, słyszymy zbliżający się samochód, odwracam głowę i widzę, jak przyjaciółka kręci głową z dezaprobatą i zatrzymuje się, nie gasząc silnika.
-Jak widzisz, mam z kim wracać.- uśmiecham się cwanie na co unosi poważnie brew.
-Czemu mi nie powiedziałaś, że zadzwoniłaś po nią ?- chłopak marszczy brwi i zaczyna się spinać pod wpływem nerwów.
Wywracam oczami i zaczynam delikatnie drapać palcami jego kark. Mam nad nim przewagę, jeżeli chodzi o ten gest.
-Czemu mnie wrzuciłeś do wody, chociaż nie chciałam?- Próbuję zrobić taką samą minę jak on, jednak nie udaje mi się to.
Podskakuję wystraszona, słysząc dźwięk klaksona.
-Lecę. Pa.- Posyłam mu uśmiech i wyplątuje się z jego objęć, po czym odwracam się i idę w kierunku samochodu.



-Nie żeby coś, ale serio, twój tyłek jest zajebisty w tych spodenkach.-mówi blondynka, gdy idę do domu.
-Ta, na pewno.-prycham.-nara piękna!- krzyczę i przesyłam jej całusa w powietrzu po czym naciskam na klamkę.
Gdy przekraczam próg, słyszę z kuchni jakieś głosy, marszczę brwi i idę tam powoli. Moje oczy robią się ogromne, gdy widzę to, co się dzieje kilka metrów przede mną.
Mój ojciec obściskujący przy blacie jakąś rudą żmiję.
-Co, do kurwy?!- unoszę głos, na co oboje od siebie odskakują, a on nie wie co ma zrobić.
-Amanda? Co ty tutaj... To... to nie tak... - próbuje się tłumaczyć.
Ja pierdole.
-Kim ona jest?- pytam, starając się utrzymać spokojny ton głosu, ale powoli nie wytrzymuję, no bo, jak, kurwa mam to zrobić?!
-To nieważne.- odpowiada mi surowym tonem, a ta ruda zdzira przygryza wnętrze policzka, opierając dupę o blat. Fuj. Już chyba nigdy na nim niczego nie zjem.
-Co?! Czy ty jesteś poważny?! Zdradzasz matkę?! Popierdoliło Cię już do reszty?- nic nie poradzę na to, że puściły mi nerwy.
-Nie tym tonem, gówniaro! Nie życzę sobie takich odzywek! -krzyczy, wymachując ręką.
Spierdalaj.
-Nie wierzę...- kiwam głową, nie wiedząc co powiedzieć.- Nie chce mi się na Ciebie patrzeć.- spluwam i wychodzę z kuchni.
 O, kurwa... Ojciec zdradza ją. Nie, nie, nie...
Wchodzę do pokoju i wyjmuję z szafy torbę. Pakuję do niej spodnie, bluzki i bieliznę. Czuję, jak moje oczy nabierają łez. Po chwili stróżki wody spływają po moich policzkach, a ja podciągając nosem, upycham ostatnie rzeczy.
Jak on mógł?!
Biorę głęboki oddech i zapinam zamek w torbie. Chowam do torebki portfel i inne pierdoły, po czym zbiegam ze wszystkim na dół.
-Co Ty robisz?- słyszę jego głos, gdy przechodzę obok kuchni.
-Wychodzę.- mówię, nie patrząc w tamtą stronę. Nie chcę go znać.
-Nigdzie nie idziesz, słyszysz?! -zaczyna krzyczeć i za mną iść. -Wracaj tu!
Trzaskam drzwiami i biegnę kawałek wzdłuż ulicy, wycierając dłonią mokre policzki. Zatrzymuję się przy przystanku autobusowym i kładę na ławce torby. Siadam na niej i opieram głowę o szybę, starając się uspokoić oddech.
Dlaczego zawsze dzieje się coś złego?
Klakson samochodowy powoduje, że podskakuję nagle i otwieram oczy. Przecieram je dłonią i widzę zdezorientowanego Harrego, za kierownicą w czarnym BMW.
-Co sie dzieje?!- wyskakuje nagle z auta, widząc za pewne moją twarz.
Kręcę głową, nie mogąc powiedzieć ani słowa. Mam wielką gulę w gardle i ciężki oddech.
-Chodź, zabieram Cie stąd.- mówi i bierze moje torby. Nie sprzeciwiam się, bo nie mam nawet na to sił. Chłopak pakuje rzeczy do bagażnika, a ja wstaję powoli i wsiadam do auta.
-Powiesz mi, co się stało?- pyta i patrzy na mnie, gdy ruszamy.
Przygryzam wargę i kręcę głową, czując jak napływają mi do oczu łzy. Wyjmuję komórkę, czując jak wibruje. Niall.
Nie mogę teraz z nim rozmawiać. Chcę posiedzieć w ciszy. Rozłączam połączenie i zamykam oczy, opierając się o fotel.
Telefon wibruje kolejny raz, a ja wciąż go ignoruję.
-Nie odbierzesz?- odzywa się chłopak prowadzący samochód.
Kręcę kolejny raz głową, a on wzdycha. 
-To Niall, prawda? -pyta, gdy telefon trzeci raz, zaczyna szaleć. Kiwam twierdząco głową.
-Lepiej odbierz, bo się nieźle wkurzy... -mówi i patrzy na mnie, jednak ja tylko wzruszam ramionami.
Po kolejnych kilku minutach jazdy, chłopak wjeżdża na podjazd domu gangu. Wiem, że Niall będzie zdenerwowany, że nie odbieram do teraz, ale nie martwię się o to.
W tym momencie mam ochotę go po prostu przytulić. Wychodzę z auta i nie dbam o swoje torby, idę po prostu do środka.
Wchodzę do salonu, gdzie w ciszy siedzi Zayn. Po jego minie mogę stwierdzić, że jest wkurzony ale nie zamierza tego pokazać.
Podnosi na mnie wzrok a następnie robi szerokie oczy.
-Gdzie...-zaczynam, jednak przerywam gdy chłopak wskazuje ręką w stronę biura.
Wzdycham i idę tam, mając nadzieję, że niczego nie rozwalił.
-Nie obchodzi mnie to, masz tam, kurwa jechać! -słyszę jak krzyczy.
Otwieram powoli drzwi i wchodzę do środka, a ten podnosi na mnie nagle wzrok i odkłada słuchawkę.
-Czemu, do kurwy, nie odbierasz telefonu?!- krzyczy, jednak ignoruję to i szybko podchodzę do niego, obejmując go w pasie i mocno się przytulam.
Przez sekundy nie wie co ma zrobić, jednak obejmuje mnie mocno.
-Hej, co jest?- pyta, gdy zaczynam łkać. Nie mogę się powstrzymać i wypłakuję się w jego białą koszulkę.
-Mój ojciec...-dławię się łzami.- on... on... zdradza mamę...- wybucham płaczem na co chłopak obejmuje mnie jeszcze mocniej.
-Shhhh...- szepcze i całuje mnie w głowę.

9 komentarzy:

  1. taki xkiusjdncx *O* /Mii

    OdpowiedzUsuń
  2. Skoro się wyprowadziła będzie mieszkać z Niallem :D (tak myślę) świetny rozdział czekam na jest :D / @Mardalenka - twitter

    OdpowiedzUsuń
  3. Zarąbiste :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeśli masz problemy z ustawieniami na swoim blogu, zapraszam na http://blogowy-poradnik.blogspot.com/ :)

    I powiem szczerze, że udany rozdział. Będę wpadała częściej, bo jestem tutaj dopiero pierwszy raz! xx

    PS: To mój blog z opowiadaniem ff o Niall'u http://or-ever-will-be-fine.blogspot.com/ Jeśli chcesz to wpadnij i zostaw po sobie ślad. Będzie mi strasznie miło kochana ;3

    Pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Super rozdział. Myślałam , że ona zabierze ze sobą klucze Niall'a od jego pokoju i on nie będzie miał jak wejść , ale twoja wersja jest o wiele lepsza . Jak to , że Am tato zdradza jej mamę . Jaka ja jestem ciekawa ! Czekam na następny rozdział i dziękuję , że piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Najlepszy rozdział ever !

    OdpowiedzUsuń
  7. Odlotowy rozdział , czekam na next ;)

    OdpowiedzUsuń